Hoł hoł hoł. Mamy święta. Czy tego chcemy, czy nie. Są
ludzie, który nie lubią świąt. To jest bardzo dziwne, jak można nie lubić
świąt? Pomińmy kwestię wiary – ona nie jest potrzebna do fajnego przeżycia
świąt. Wystarczy fakt, że spędzamy czas z rodziną. Ale każdy wie jak to jest. Święta
to też prezenty. A może aż?
Co jest lepsze – otrzymywanie czy dawanie? Dawanie. Jeszcze
do niedawna uważałem, że lepsze jest jednak branie. Bo przecież to potem u mnie
zostaje, ja zyskuje. No tak, zyskuje. A jak decyduje się na dawanie, to
przecież trzeba zazwyczaj wydać pieniądze. Czyli teoretycznie jestem stratny.
Nic bardziej mylnego. O tym, że wręczanie upominków daje dużo więcej radości,
przekonałem się na mikołajki. Kupiłem mojej dziewczynie książkę „Zniszcz ten
dziennik”. Zuzia to dziewczyna bardzo kreatywna, więc pomyślałem, że to będzie
prezent idealny dla niej. Trafiłem w dziesiątkę. Zuzanna w ogóle nie
podejrzewała, że cokolwiek dostanie w tym dniu, bo sam wspominałem, że niestety
nic nie przygotowałem. Gdy była u mnie, to tak chciało jej się spać, że
zasnęła. Pomyślałem wtedy, że to idealny czas na niespodziankę! Gdy moja
ukochana się obudziła, koło łóżka już czekała dla niej paczka od „Mikołaja”.
Jej reakcja była bezcenna. Bardzo się wzruszyła. Nie powiem, uroniła nawet
kilka łez. Ten moment był piękny! Oddałbym wszystkie swoje pieniądze, aby
widzieć taką szczęśliwą i uśmiechniętą Zuzię.
Dawaj. Nie masz pieniędzy? To nic, rękodzieło często jest
nawet lepsze niż kupowany prezent. Świadczy o Twoim zaangażowaniu. No, albo o
tym, że nie stać Cię na coś lepszego. Nie no, żartuję. Starajcie się czerpać
radość z dawania. Spróbujcie.
A Ty wolisz dawać czy dostawać prezenty?
